O rzeczywistości na ASP, o tym, co znaczy być artystą z ADHD oraz o technikach warsztatowych
Blog > Komentarze do wpisu

Mit artysty a niedouczone szkoły

Mit artysty to stereotypowe myślenie Waszej nauczycielki j. polskiego, która przeciwstawia go "szkiełku i oku"... Klasycznie romantyczny, taki Beethoven z rozwianymi włosami, błyskotliwy geniusz. Tak, wiadomo, że wielu nieodkrytych artystów umarło w biedzie, a potem nagle ich dzieła osiągały zawrotne sumy. Czy te tragedie nie dodają niebezpiecznego uroku naszemu klasowemu artyście? "Artysta", to słowo obrosło tyloma stereotypami, że sami utalentowani boją się go używać lub go nienawidzą. Mnóstwo młodych, zdolnych osób zastanawia się w duchu: "czy jestem PRAWDZIWYM artystą?". Albo: "Czy jestem wystarczająco NONKONFORMISTYCZNY?"

Zastanówmy się, kim jest ten cały ARTYSTA i o co tyle szumu. Ta nazwa ma tyle warstw, że zanim rozbierzemy ją do naga, możemy narobić niezłego bałaganu...

1. ROLA - nie przez przypadek wspomniałam przed chwilą o romantycznej wizji. O ile już w renesansie sławny artysta był idolem tłumu, wszyscy wiemy, jak romantyzm wywindował tę postać. Niespokojny duch, mityczny geniusz, mający większy dostęp niż inni do nieograniczonych popędów i niczym alchemik przemieniający to w uduchowione, eteryczne dzieło sztuki. Kapłan piękna, wzór epoki. Elitarny, z głębią, nieobliczalny, okultystycznie uzdolniony, wybrany przez Muzy, buntownik z klasą. Nonkonformista, który rzuca wyzwanie tradycyjnym wartościom ;)

Może mieć też burzliwą, mroczną naturę - skłonny do wybuchów, popadający w nałogi lekkoduch, idealista, który nie umie się przystosować, "darmozjad", itp.

U mnie w szkole były pielęgnowane "wyższe wartości" kultury. Wartości dla samych wartości. Jeśli masz talent, otrzymujesz łatkę "artysty", która działa jak opium. A może nawet jest bardziej szkodliwa, jeśli się od niej uzależnisz.

Jakoś nie przypominam sobie, by przedsiębiorczość albo głowa do teorii Einsteina wywoływały u nauczycielek z polskiego peany zachwytu. Oczywiście, tym właśnie się zajmują, mają pielęgnować myślenie o rzeczach "wyższych", odkrywać talenty w uczniach. Winny jest, rzecz jasna, sam program nauczania, ale mimo wszystko ja sądzę, że warto się dokształcać samodzielnie przez całe życie, zamiast ładować bezkrytycznie idee w głowy uczniów. A to właśnie na języku polskim poznajemy idee filozoficzne epok, które kształtują wspólne prądy w  literaturze i sztukach wizualnych. Chociaż, może jestem do tyłu, ponieważ u mnie w szkole nie było historii sztuki, która wyjaśniłaby sprawę, jak to naprawdę dziś wygląda... Toteż aż do podjęcia studiów na ASP nie miałam pojęcia, czym jest dzisiejsza sytuacja artysty.

To, jak silna jest idea ARTYSTY pokazuje XX wiek, w którym sama ta nazwa wystarczała, by stwarzane/wytwarzane rzeczy stawały się dziełami sztuki. Jeśli artysta powiedział, że manufaktura plastikowych krasnoludków w fabryce jest dziełem sztuki, to nim JEST. Jeśli powiedział, że RZEŹNIA jest dziełem sztuki, to rzeźnia nim jest.

Być może to właśnie zawiść o owo "szkolne uwielbienie" i powodzenie u płci przeciwnej sprawiła, że tyle osób nieobeznanych w ogóle z życiem artystycznym, wydaje na ten temat krzywdzące opinie. Spotykałam się z nimi tak często, że właściwie się przyzwyczaiłam. Wg wielu tych głosów, artysta to ktoś, kto ma wyjątkowego farta, bo wystarczy że coś narysuje, a inni go za to chwalą i może pracować robiąc coś, co lubi, a co jest wyraźnie łatwe, proste i przyjemne. Czyli ktoś, kto ma talent, jest właściwie w czepku urodzony. Ile razy dorośli znajomi prosili mnie, bym namalowała im obraz albo narysowała coś na prezent, tudzież zrobiła jakąś grafikę, traktując to jak laurkę! (A dziwnie dawać komuś kasę za zrobienie laurki). Czyli, że jest to pseudopraca, bo przecież co to dla mnie, poświęcić krótką chwilkę i namalować coś. Wszak robię to dla przyjemności. Im również dedykuję tego bloga, może jak poczytają co nieco, to dostrzegą własną ignorancję.

Reasumując, ARTYSTA współcześnie z pewnością intryguje (bo wszyscy znają mit artysty), a jednocześnie bywa postrzegany jako ktoś, kto nie do końca zdaje sobie sprawę z realiów, ma głowę w chmurach zamiast łeb do interesów, lub też jest z natury darmozjadem. Przez wąski krąg miłośników kultury wyższej jest traktowany z uwielbieniem, bo te osoby tęsknią nieraz za tradycyjnym pięknem obrazów dawnych mistrzów. C.d.n., muszę wyjść z psem....

 

honey I'm home, a o to i ciąg dalszy:

2. TOŻSAMOŚĆ TWÓRCY - między rolą artysty w danym czasie i miejscu a tożsamością twórcy mogą się rodzić przykre konflikty, nieważne, czy to będzie środowisko akademickie, czy cały duch epoki. Samo określenie "tożsamość twórcy" brzmi dla mnie jak pozytywna decyzja. Dlaczego? Ponieważ kryje się za nim Twoja niepowtarzalność. To, że tworzysz, ponieważ jest to Twój naturalny sposób przepływu energii. I tylko Ty robisz to w ten sposób. Oczywiście, nikt nie wykonuje żadnej czynności identycznie, ale właśnie sztuka najlepiej oddaje ten indywidualizm . Jeśli nie akceptujesz czegoś w sobie, będzie to widoczne w Twoim sposobie rysowania.
Współczesna sztuka wymaga jaskrawej oryginalności, zauważalnej przez osoby znudzone masą tego, co już widziały, ludzi o stępionej wrażliwości, którzy oczekują, że Twoje obrazy przebiją się przez ogrom konkurencyjnych bodźców. I że przedostaną się przez skorupę tego człowieka, który nie czyni żadnego wysiłku w stronę poznania CIebie i Twojego unikatowego sposobu wyrazu. Mimo całego zabiegania i wyścigu szczurów, należy się Tobie zrozumienie i szacunek dla Twojego idealizmu - dla mnie jest nim Twoja autentyczność, a zatem coś bardzo realnego. Odkrycie i pielęgnowanie tego powinno być dla artysty najważniejsze.


Wiem, że może brzmi to pompatycznie, ale zwykle jest to po prostu ZABAWA - kreatywność bez znaczenia. Jeśli stworzymy coś mocnego, pięknego, oryginalnego, to fajnie, ale w czasie samego tworzenia lepiej nie zawracać tym sobie głowy.
Tożsamość twórcy może się wydawać pojęciem zbyt szerokim, kiedy "każdy dziś może być artystą". Zdanie w cudzysłowiu miało służyć za kolejną przekroczoną granicę i swego czasu było prowokacyjne, ale kto tylko ma trochę rozeznania, wie, że to bzdura. Funkcjonuje, bo dziś na wszystkim można zrobić kasę, więc jeśli ktoś chce się czuć artystą, to czemu nie? Niech odwiedza nasze portale, kupuje nasze farby, korzysta z kursów, kupuje ebooki, jak się dostać na asp... Interes się kręci. Anyway, wracając do problemu - jest coś takiego jak psychologia twórczości. Można zatem spojrzeć na artystę przez jej pryzmat i wtedy KREATYWNOŚĆ staje się realną, mierzalną cechą, tak samo jak ORYGINALNOŚĆ, nielinearność myślenia. Wg teorii Eysnecka, bycie "artystycznym" koreluje z wysoką neurotycznością i psychotycznością. Moje doświadczenie w pewnym stopniu to potwierdza, jednakże są tutaj duże różnice i wydaje mi się to zbytm uproszczeniem. Wolę własne, "duchowe" podejście. Co z nim? Dla mnie składowymi twórczej tożsamości są m.in.  takość i temperament, które wzajemnie mają na siebie wpływ.


* TAKOŚĆ - to termin, który zaczerpnęłam z zen i taoizmu, zbliżony do pojęćia wrażliwośći, ale moim zdaniem lepiej obejmujący subtelność pewnych niepowtarzalnych, ulotnych zjawisk. Takość to Twoja aura bycia, coś między słowami. Coś, co jest kwintesencją Twoich gestów, sposobu mówienia, zachowania, jednym słowem - istnienia. Gdy ktoś CIę kocha naprawdę i nie umie tego opisać, najpewniej dostrzegł Twoją takość: coś całkowicie Twojego do teraz aż od Twojego urodzenia, co czasem przykrywamy maską, którą trudno później zdjąć... Dążenie do prawdy na temat siebie i jej akceptacja, odrzucenie toksycznego wstydu, to najlepsza droga do umiejętności cieszenia się swoją takością. Tworząc bez skrępowania, dajemy jej świadectwo. A co nas krępuje i utrudnia dostanie się do niej? To mogą być różne reakcje obronne i nierozwiązane problemy; może jesteś DDA albo cierpisz na depresje, na chroniczne poczucie pustki, nosisz jakąś zadawnioną krzywdę lub tak jak ja, jesteś ADHD. Wówczas bowiem możesz zacząć się porównywać z innymi i stwierdzić, że różnisz się w sposób negatywny, masz jakąś nieokreśloną skazę.
Konflikt Ja wobec Innych może przybrać formę konfliktu Ja Jako Artysta z Natury vs. ROLA społeczna artysty, a wówczas zdarzają się różne absurdy...


*TEMPERAMENT - czyli to, w jaki sposób reagujemy i jaki wpływ ma na nas to, co nas otacza. Każdy z nas jest inny i niepowtarzalny. Bywają artyści o temperamencie takim, jak Penelope Cruz w filmie "Vicy Cristina Barcelona", a również tacy, jak malarz z "Lepiej być nie może". Chodzi o to, by lubić własny przepływ energii, być w zgodzie ze swoim własnym rytmem. Nie ważne, jak szybko wejdziemy na szczyt góry, ważne, by wspiąć się w swoim tempie i widzieć mnóstwo ciekawych rzeczy po drodze. Jeśli blokujemy swoje libido, niewiele się zmieni; nie będziemy się cieszyć swoją takością, nasze życie nie będzie tańcem, a my będziemy mieć wrażenie, że czegoś nam brakuje. 


sobota, 03 marca 2012, anna_likke

Polecane wpisy

  • jak nie powinno być

    Nie powinno być tak, że profesorowie przy uczniach nagminnie palą papierosy w zamkniętych pomieszczeniach, że mówią "dla mnie to nie jest nawet makulatura" i dr

  • Dlaczego piszę tego bloga

    Ponieważ spotkałam się z zarzutem, że zniechęcam młodych kandydatów do podjęcia studiów na ASP i że wszystkie moje problemy wynikły z mojej osobowości, muszę wy

  • Pozytywne ASPekty

    Oto one: * masz możliwość porównywania prac z innymi i korekt, przez co możesz się mocno rozwinąć * wyczuwasz, jakie obrazy są dobre, a jakie należy odrzucić (c

Komentarze
filip_kuzniarz
2012/03/05 07:24:55
Twoja opowieść o artysty to w zasadzie zbiór laickich stereotypów.
Nie chodzi mi o to że Ty jesteś laikiem ale że jest to punkt widzenia osób które nie mają o tym pojęcia. Przejmowanie się jednak takimi postawami ustawia Cię w pozycji w której jesteś ich celem. tzn... walcząc z takim bezsensownym (choć powszechnym) poglądem laików stawiasz siebie na tym właśnie poziomie.
Jeśli spotykasz się z ignorantem (często wręcz imbecylem), olej go. Ani Cię nie zrozumie ani Ci nie zapłaci.
-
2012/03/05 11:06:35
I właśnie o to mi chodziło, aby wypisać laickie stereotypy :) Miało być trochę ironicznie, ale może tego nie widać. Olewam je zwykle, ale jest mnóstwo młodych ludzi, którzy łykają to stereotypowe myślenie i głównie im dedykowałam ten tekst.

Jak się dostać na ASP?